Był taki czas.

Dawno temu brałem kartkę, ołówek i te dwie rzeczy musiały bezwarunkowo wystarczyć do sporządzenia projektu. Rysowało się wówczas co najmniej dwa razy. Pierwsze szkice służyły poszukiwaniom wyważonych proporcji, a wykonanie finalnych rysunków wymagało niesamowitej dyscypliny. Było trudniej i paradoksalnie chyba było jakoś przyjemniej.

Zeszłoroczne wystawy.

Ciekawostka.

Czego nie można zobaczyć w warunkach naturalnych, i co zdaje mi się niezastąpione w procesie projektowania, to podgląd wizualizacji z „lotu ptaka”. Z tej perspektywy widać jak na dłoni niemal wszystkie detale dotyczące komunikacji i ergonomii. No i trzeba jeszcze dodać, że taki niecodzienny widok stanowczo ułatwia również przeprowadzenie prezentacji. 

Rysunki i większość olejów czuje się stanowczo lepiej w ramie, a jeśli do tego dodać własny kawałek lekko podświetlonej ściany, to jest już idylla.

Potrzeba matką wynalazku – lampa do pracowni

Malowanie w świetle dziennym bywa uciążliwe, a malowanie nocami jest wręcz niemożliwe, jeśli w pracowni nie znajdzie się dobre źródło światła. W ciągu dnia kapryśna natura dozuje jego ilości według własnych zasad, raz słońce wlewa się przez okna w dużym nadmiarze, innym razem zachmurzone niebo powoduje, że w pracowni trzeba posiłkować się dobrą lampą. Rozmaite żarówki dostępne jako asortyment pierwszej potrzeby spełniają wszystkie istotne kryteria z wyłączeniem jednego. Nie posiadają zdolności do wiernego oddawania barw, a to oczywiście rodzi wiele utrudnień.

Już jakiś rok temu, szukając rezolucji na ten wiecznie trapiący mnie dylemat, zasięgnąłem wiedzy u fachowca od oświetlenia. Niebawem po tej rozmowie w mojej pracowni pojawiły się taśmy LED spełniające to ważne kryterium, czyli współczynnik (Colour Rendering Index) RCI>90. Wszystko to oczywiście w komplecie z dobrze dobranym transformatorem. Pozostało już tylko zbudować swoją własną lampę dostosowaną do moich potrzeb i tak też uczyniłem. W efekcie od ponad roku cieszę się możliwością malowania o każdej porze dnia i nocy. Robienie zdjęć ukończonych obrazów również nie stanowi już wyzwania.